poniedziałek, 17 sierpnia 2015

nagi wiersz



Nagi wiersz

Słońce już prawie pogrążyło się w mroku
ale zdążyłam je zawrócić ku wschodowi
niech ten dzień albo nie mija
albo niech się stanie od nowa

radość z niczego
bez wyraźnego powodu
spadła na mnie za sprawą myszołowa
który lot swój nade mną zatrzymał

wyniesiona falą wewnętrznej muzyki
aż poza twoją nieobecność
jestem tak przeźroczysta
tak otwarta na przepływ świateł i cieni
że przegląda się we mnie niebo

i nagle czuję wiem
jesteś tak blisko
jak gdybym się znalazła na linii twoich źrenic

zeszłej nocy w uchylony twój sen
wbiegłam bez pukania
na chwilę
zastałam cię w czarnym śniegu
pośród różowych pawi
lecz gdy przez trójkąt cienisty do ciebie się przelśniłam
usłyszałam jak ci serce zabiło
spojrzałeś
i nieruchome gwiazdy w nagłym rozbiegu
zamieniły się ze sobą miejscami

całe moje ciało jest dzisiaj ustami
które głośno krzyczą twoje imię
pod moją skórą
na wysokość talii
złoty rumianek słońca rozjarza się unerwionymi promieniami
kiedy się do mnie przybliżasz

deszcz biały w liliach a w róży czerwony
naglącym dźwiękiem całą mnie z zasłon obmywa

niech nie mija ten dzień
nie chcę nocy bez ciebie

wszystko we mnie bezgłośnym śpiewem
wabi cię i przyzywa

zdjęłam swą suknię jakże ją znów wdzieję

Urszula Kozioł 

niedziela, 31 maja 2015

w polarnym kręgu



W polarnym kręgu
Jeżeli w moich zgaszonych źrenicach
zobaczysz wróbla, szkło, płonący lakier
auta, samolot, rozbite południe,
dwoje na moście i jeżeli trudniej
będzie ci wtedy czytać znaki losu,
porzuć bezpieczną logikę, zaprzeczaj
prawom ciążenia i prawom rozumu,
bowiem istotny sens jest tylko w rzeczach
niezrozumiałych. Świadomości strumień
to również niezły na istnienie sposób.
Płoną zegary, pękają pejzaże
jak szklane szybki i czernieje papier,
kropelka ognia zmienia krąg na mapie
i dwie schylone ponad mapą twarze
tracą oparcie w oczach, równowagę.
W polarnym kręgu oblodzonych stromizn,
pokrytych szronem nawisowych brzegów,
bezpiecznie szukaj białej kartki śniegów,
nęcąco pustej, jeszcze czystej strony.

Anna Piwkowska 
15 sierpnia, 2000 r.

niedziela, 19 kwietnia 2015

dzisiejszy dzień





***
w jadowitym brzęku
w szeleście traw
w niezdarnych skrzydłach pszczoły
miłość mieszka

w pocałunki ubrana
jak drzewo w krople
rosnę

i gdy myślę o tobie
to tak
jakby motyl trzepotał w dłoni
uwięziony i ślepy

a czas
przyczajony poza mną do skoku
trzyma w wąsach źdźbło
dzisiejszy dzień

Halina Poświatowska 



wtorek, 14 kwietnia 2015

Dresden






Płakała w nocy, ale nie jej płacz go zbudził

Płakała w nocy, ale nie jej płacz go zbudził.
Nie był płaczem dla niego, chociaż mógł być o nim.
To był wiatr, dygot szyby, obce sprawom ludzi.
I półprzytomny wstyd, że ona tak się trudzi,
to, co tłumione czyniąc podwójnie tłumionym
przez to, że w nocy płacze. Nie jej płacz go zbudził:
ile więc było wcześniej nocy, gdy nie zwrócił
uwagi – gdy skrzyp drewna, trzepiąca o komin
gałąź, wiatr, dygot szyby związek z prawdą ludzi
negowały staranniej: ich szmer gasł, nim wrzucił
do skrzynki bezsenności rzeczowy anonim:
„Płakała w nocy, chociaż nie jej płacz cię zbudził”?
Na wyciągnięcie ręki – ci dotkliwie drudzy,
niedotykalnie drodzy ze swoim „Śpij, pomiń
snem tę wilgoć poduszki, nocne prawo ludzi”.
I nie wyciągnął ręki. Zakłóciłby, zbrudził
toporniejszą tkliwością jej tkliwość: „Zapomnij.
Płakałam w nocy, ale nie mój płacz cię zbudził,
To był wiatr, dygot szyby, obce sprawom ludzi.”

Stanisław Barańczak 

piątek, 3 kwietnia 2015

W ogrodzie


W ogrodzie 

Siedzę w ogrodzie przy klombie z różami.
Wszystko jest tu spokojne, takie jak powinno. 
Nikt nie troszczy się o to, że dolar podskoczył, 
jabłka w sadzie spadają, nastawiamy wino.
Lato, upalne lato, lato sennych zdarzeń.
Ogrodnik celebruje podcinanie krzewów, 
róże wyschły na popiół, urągają niebu
i dzisiaj tak jak wczoraj nic się nie wydarzy.
Dlaczego zawsze mamy być ograniczeni 
do pięciu zmysłów, śmierci, czasu i przestrzeni?
Ptaki przelotne znacznie górują nad nami
pod względem orientacji. Węże słyszą skórą.
Gdybyś ty był doliną, ja mogłabym górą
przyjść do ciebie i zamęczyć cię pocałunkami.
Jakże możemy wiedzieć cokolwiek na pewno. 
Wystarczy rozszerzenie zasięgu jednego
kręgu, punktu widzenia, jakiegoś nowego
zmysłu i już się nagle cały świat odmieni.
Wypij! Pragnę dla ciebie świata najlepszego,
wina, korzennych przypraw, światła i przestrzeni. 

Anna Piwkowska 

z tomu Po
Wydawnictwo Nowy Świat, Warszawa 2002

sobota, 28 lutego 2015

plus fort que nous


"Jesteś dla mnie szeregiem zielonych liter dźwięczących miło, jesteś płaskim listem, który można całować nie czując nic. Twoje imię wypisane nisko przypomina sierść kota i przeciąga się podłużnie, gdy je wymawiam. Chciałabym cię dotknąć tak, jak dotykam twojego imienia. Ale boję się chwili, w której zobaczę twoje brwi i usta. Jest tyle linii uśmiercających tkliwość i tyle przyćmionych świateł nie szepczących o miłości. Chciałabym cię poznać dotykiem, chciałabym, żebyś przyszedł w nocy, pochylił się nade mną śpiącą i znowu odszedł jak księżyc. Przestałabym wpatrywać się w nieruchome okno i usnęłabym wtulona w zapach po tobie."


Halina Poświatowska



poniedziałek, 26 stycznia 2015

pożegnania



“Czym są pożegnania, przyjacielu? Jeszcze raz obejmuję spojrzeniem ściany, kolorowe kawałki płótna, wystające grzbiety książek na półce. Myślę poprzez narastający w uszach szum. Czy wszystko pozostanie tak samo, kiedy mnie już nie będzie? Czy książki odwykną od dotyku moich rąk, czy suknie zapomną o zapachu mojego ciała? A ludzie? Przez chwilę będą mówić o mnie, będą dziwić się mojej śmierci - zapomną. Nie łudźmy się przyjacielu, ludzie pogrzebią nas w pamięci równie szybko, jak pogrzebią w ziemi nasze ciała. Nasz ból, nasza miłość, wszystkie nasze pragnienia odejdą razem z nami i nie zostanie po nich nawet puste miejsce. Na ziemi nie ma pustych miejsc.” 

Halina Poświatowska, Opowieść dla przyjaciela