niedziela, 27 grudnia 2015

obfitość





Wieczór jest pełen białej ziemi
I czarnego nieba

I teraz już wiem
                       przez drzewa

wyciągające szronowe palce
gałązek

że we mnie trwasz


Nad kopułami krzewów
Okrytych chochołami śniegu

Unoszę Twoją twarz ...


Zaczynam rozumieć w tę noc
bez gwiazd

Że trzeba mi tworzyć Twój głos
nad wiatr


Opuszczam głowę,

Aby dotknąć włosami wizji Twych rąk.
Czy wiesz, że mi zimno,

Że mi brak — tych rąk
I dopóki nie zamienię ich ustami w dotyk,

Przestrzeń nie będzie inną
Od tęsknoty

Miron Białoszewski

dla świątecznych wzruszeń

piątek, 23 października 2015

zawołaj mnie po imieniu


*** (zawołaj mnie po imieniu...)
zawołaj mnie po imieniu
a przyjdę
duszo moja
zawołaj mnie po imieniu
nie pytaj
czy imię moje jest imieniem
przelotnego ptaka
czy krzewu
który w ziemię wrasta
i barwi niebo
kolorem krwi
i nie pytaj
jak mi na imię
ja sama nie wiem
szukam
szukam mojego imienia
i wiem że jeśli je posłyszę
to przyjdę
choćby z dna piekieł
uklęknę przed tobą
i w twoje ręce
moją głowę umęczoną włożę

Halina Poświatowska 
zdjęcia: wspaniała Honorata Błaszczyk, lipiec 2015

poniedziałek, 19 października 2015

na zakręcie




Na zakręcie 

Dobrze się pan czuje?
To świetnie,
właśnie widzę - jasny wzrok, równy krok
jak z marszu.

A ja jestem, proszę pana, na zakręcie.
Moje prawo to jest pańskie lewo.
Pan widzi: krzesło, ławkę, stół,
a ja - rozdarte drzewo.

Bo ja jestem, proszę pana, na zakręcie.
Ode mnie widać niebo przekrzywione.
Pan dzieli każdą zimę, każdy świt na pół.
Pan kocha swoją żonę.

Pora wracać, bo papieros zgaśnie.
Niedługo, proszę pana, będzie rano.
Żona czeka, pewnie wcale dziś nie zaśnie.
A robotnicy wstaną.

A ja jestem, proszę pana, na zakręcie.
Migają światła rozmaitych możliwości.
Pan mówi: basta, pauza, pat.
I pan mi nie zazdrości.

Lepiej chodźmy, bo papieros zgaśnie.
Niedługo, pan to czuje, będzie rano.
Ona czeka, wcale dziś nie zaśnie.
A robotnicy wstaną.

A ja jestem, proszę pana, na zakręcie.
Choć gdybym chciała - bym się urządziła.
Już widzę: pieska, bieska, stół.
Wystarczy, żebym była miła.

Pan był także, proszę pana, na zakręcie.
Dziś pan dostrzega, proszę pana, te realia.
I pan haruje, proszę pana, jak ten wół.
A moje życie się kolebie niczym balia.

Pora wracać, już śpiewają zięby.
Niedługo, proszę pana, będzie rano.
Iść do domu, przetrzeć oczy, umyć zęby.
Nim robotnicy wstaną.


Agnieszka Osiecka 

bezwładnie




Mój ukochany płynął do mnie

Mój ukochany płynął do mnie we śnie długim i pięknym
A ja stałam na samym brzegu
mojego snu ciemnego
kruchego jak muszelka
Mój ukochany miał twarz ukrytą w cieniu
więc nie wiedziałam który tu Ukochany
płynął do mnie we śnie długim i pięknym
Wychyliłam się zza snu załomu
wtedy stałam się Domem Złotym
bo tak tylko się wraca do Domu
i krzyczałam o Ukochany
w wodę bij wal ramieniem prędzej
Czy nie widzisz że nad snem moim
niebo wiersza jaśniejszą przędzą
A tu jeszcze muszę obliczyć
ile we łzie jest słodyczy i goryczy
a to żmudna a to ciężka robota
i krzyczał mój Ukochany
Tęsknoto
Bo we śnie miałam na imię Tęsknota

Dorota Chróścielewska 


poniedziałek, 17 sierpnia 2015

nagi wiersz



Nagi wiersz

Słońce już prawie pogrążyło się w mroku
ale zdążyłam je zawrócić ku wschodowi
niech ten dzień albo nie mija
albo niech się stanie od nowa

radość z niczego
bez wyraźnego powodu
spadła na mnie za sprawą myszołowa
który lot swój nade mną zatrzymał

wyniesiona falą wewnętrznej muzyki
aż poza twoją nieobecność
jestem tak przeźroczysta
tak otwarta na przepływ świateł i cieni
że przegląda się we mnie niebo

i nagle czuję wiem
jesteś tak blisko
jak gdybym się znalazła na linii twoich źrenic

zeszłej nocy w uchylony twój sen
wbiegłam bez pukania
na chwilę
zastałam cię w czarnym śniegu
pośród różowych pawi
lecz gdy przez trójkąt cienisty do ciebie się przelśniłam
usłyszałam jak ci serce zabiło
spojrzałeś
i nieruchome gwiazdy w nagłym rozbiegu
zamieniły się ze sobą miejscami

całe moje ciało jest dzisiaj ustami
które głośno krzyczą twoje imię
pod moją skórą
na wysokość talii
złoty rumianek słońca rozjarza się unerwionymi promieniami
kiedy się do mnie przybliżasz

deszcz biały w liliach a w róży czerwony
naglącym dźwiękiem całą mnie z zasłon obmywa

niech nie mija ten dzień
nie chcę nocy bez ciebie

wszystko we mnie bezgłośnym śpiewem
wabi cię i przyzywa

zdjęłam swą suknię jakże ją znów wdzieję

Urszula Kozioł 

niedziela, 31 maja 2015

w polarnym kręgu



W polarnym kręgu
Jeżeli w moich zgaszonych źrenicach
zobaczysz wróbla, szkło, płonący lakier
auta, samolot, rozbite południe,
dwoje na moście i jeżeli trudniej
będzie ci wtedy czytać znaki losu,
porzuć bezpieczną logikę, zaprzeczaj
prawom ciążenia i prawom rozumu,
bowiem istotny sens jest tylko w rzeczach
niezrozumiałych. Świadomości strumień
to również niezły na istnienie sposób.
Płoną zegary, pękają pejzaże
jak szklane szybki i czernieje papier,
kropelka ognia zmienia krąg na mapie
i dwie schylone ponad mapą twarze
tracą oparcie w oczach, równowagę.
W polarnym kręgu oblodzonych stromizn,
pokrytych szronem nawisowych brzegów,
bezpiecznie szukaj białej kartki śniegów,
nęcąco pustej, jeszcze czystej strony.

Anna Piwkowska 
15 sierpnia, 2000 r.

niedziela, 19 kwietnia 2015

dzisiejszy dzień





***
w jadowitym brzęku
w szeleście traw
w niezdarnych skrzydłach pszczoły
miłość mieszka

w pocałunki ubrana
jak drzewo w krople
rosnę

i gdy myślę o tobie
to tak
jakby motyl trzepotał w dłoni
uwięziony i ślepy

a czas
przyczajony poza mną do skoku
trzyma w wąsach źdźbło
dzisiejszy dzień

Halina Poświatowska