niedziela, 27 grudnia 2015

obfitość





Wieczór jest pełen białej ziemi
I czarnego nieba

I teraz już wiem
                       przez drzewa

wyciągające szronowe palce
gałązek

że we mnie trwasz


Nad kopułami krzewów
Okrytych chochołami śniegu

Unoszę Twoją twarz ...


Zaczynam rozumieć w tę noc
bez gwiazd

Że trzeba mi tworzyć Twój głos
nad wiatr


Opuszczam głowę,

Aby dotknąć włosami wizji Twych rąk.
Czy wiesz, że mi zimno,

Że mi brak — tych rąk
I dopóki nie zamienię ich ustami w dotyk,

Przestrzeń nie będzie inną
Od tęsknoty

Miron Białoszewski

dla świątecznych wzruszeń

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz