niedziela, 31 maja 2015

w polarnym kręgu



W polarnym kręgu
Jeżeli w moich zgaszonych źrenicach
zobaczysz wróbla, szkło, płonący lakier
auta, samolot, rozbite południe,
dwoje na moście i jeżeli trudniej
będzie ci wtedy czytać znaki losu,
porzuć bezpieczną logikę, zaprzeczaj
prawom ciążenia i prawom rozumu,
bowiem istotny sens jest tylko w rzeczach
niezrozumiałych. Świadomości strumień
to również niezły na istnienie sposób.
Płoną zegary, pękają pejzaże
jak szklane szybki i czernieje papier,
kropelka ognia zmienia krąg na mapie
i dwie schylone ponad mapą twarze
tracą oparcie w oczach, równowagę.
W polarnym kręgu oblodzonych stromizn,
pokrytych szronem nawisowych brzegów,
bezpiecznie szukaj białej kartki śniegów,
nęcąco pustej, jeszcze czystej strony.

Anna Piwkowska 
15 sierpnia, 2000 r.

niedziela, 19 kwietnia 2015

dzisiejszy dzień





***
w jadowitym brzęku
w szeleście traw
w niezdarnych skrzydłach pszczoły
miłość mieszka

w pocałunki ubrana
jak drzewo w krople
rosnę

i gdy myślę o tobie
to tak
jakby motyl trzepotał w dłoni
uwięziony i ślepy

a czas
przyczajony poza mną do skoku
trzyma w wąsach źdźbło
dzisiejszy dzień

Halina Poświatowska 



wtorek, 14 kwietnia 2015

Dresden






Płakała w nocy, ale nie jej płacz go zbudził

Płakała w nocy, ale nie jej płacz go zbudził.
Nie był płaczem dla niego, chociaż mógł być o nim.
To był wiatr, dygot szyby, obce sprawom ludzi.
I półprzytomny wstyd, że ona tak się trudzi,
to, co tłumione czyniąc podwójnie tłumionym
przez to, że w nocy płacze. Nie jej płacz go zbudził:
ile więc było wcześniej nocy, gdy nie zwrócił
uwagi – gdy skrzyp drewna, trzepiąca o komin
gałąź, wiatr, dygot szyby związek z prawdą ludzi
negowały staranniej: ich szmer gasł, nim wrzucił
do skrzynki bezsenności rzeczowy anonim:
„Płakała w nocy, chociaż nie jej płacz cię zbudził”?
Na wyciągnięcie ręki – ci dotkliwie drudzy,
niedotykalnie drodzy ze swoim „Śpij, pomiń
snem tę wilgoć poduszki, nocne prawo ludzi”.
I nie wyciągnął ręki. Zakłóciłby, zbrudził
toporniejszą tkliwością jej tkliwość: „Zapomnij.
Płakałam w nocy, ale nie mój płacz cię zbudził,
To był wiatr, dygot szyby, obce sprawom ludzi.”

Stanisław Barańczak 

piątek, 3 kwietnia 2015

W ogrodzie


W ogrodzie 

Siedzę w ogrodzie przy klombie z różami.
Wszystko jest tu spokojne, takie jak powinno. 
Nikt nie troszczy się o to, że dolar podskoczył, 
jabłka w sadzie spadają, nastawiamy wino.
Lato, upalne lato, lato sennych zdarzeń.
Ogrodnik celebruje podcinanie krzewów, 
róże wyschły na popiół, urągają niebu
i dzisiaj tak jak wczoraj nic się nie wydarzy.
Dlaczego zawsze mamy być ograniczeni 
do pięciu zmysłów, śmierci, czasu i przestrzeni?
Ptaki przelotne znacznie górują nad nami
pod względem orientacji. Węże słyszą skórą.
Gdybyś ty był doliną, ja mogłabym górą
przyjść do ciebie i zamęczyć cię pocałunkami.
Jakże możemy wiedzieć cokolwiek na pewno. 
Wystarczy rozszerzenie zasięgu jednego
kręgu, punktu widzenia, jakiegoś nowego
zmysłu i już się nagle cały świat odmieni.
Wypij! Pragnę dla ciebie świata najlepszego,
wina, korzennych przypraw, światła i przestrzeni. 

Anna Piwkowska 

z tomu Po
Wydawnictwo Nowy Świat, Warszawa 2002

sobota, 28 lutego 2015

plus fort que nous


"Jesteś dla mnie szeregiem zielonych liter dźwięczących miło, jesteś płaskim listem, który można całować nie czując nic. Twoje imię wypisane nisko przypomina sierść kota i przeciąga się podłużnie, gdy je wymawiam. Chciałabym cię dotknąć tak, jak dotykam twojego imienia. Ale boję się chwili, w której zobaczę twoje brwi i usta. Jest tyle linii uśmiercających tkliwość i tyle przyćmionych świateł nie szepczących o miłości. Chciałabym cię poznać dotykiem, chciałabym, żebyś przyszedł w nocy, pochylił się nade mną śpiącą i znowu odszedł jak księżyc. Przestałabym wpatrywać się w nieruchome okno i usnęłabym wtulona w zapach po tobie."


Halina Poświatowska



poniedziałek, 26 stycznia 2015

pożegnania



“Czym są pożegnania, przyjacielu? Jeszcze raz obejmuję spojrzeniem ściany, kolorowe kawałki płótna, wystające grzbiety książek na półce. Myślę poprzez narastający w uszach szum. Czy wszystko pozostanie tak samo, kiedy mnie już nie będzie? Czy książki odwykną od dotyku moich rąk, czy suknie zapomną o zapachu mojego ciała? A ludzie? Przez chwilę będą mówić o mnie, będą dziwić się mojej śmierci - zapomną. Nie łudźmy się przyjacielu, ludzie pogrzebią nas w pamięci równie szybko, jak pogrzebią w ziemi nasze ciała. Nasz ból, nasza miłość, wszystkie nasze pragnienia odejdą razem z nami i nie zostanie po nich nawet puste miejsce. Na ziemi nie ma pustych miejsc.” 

Halina Poświatowska, Opowieść dla przyjaciela 

wtorek, 6 stycznia 2015

ścisz.to






Dopóki żyją nasze matki

Dopóki żyją nasze matki, ciągle jesteśmy dziewczynkami. 
Cóż z tego, że wielu mężczyzn odeszło, 
a nasze córki podorastały? 
Cóż z tego, że przekwitły niebieskie hiacynty, 
skoro hortensja stoi w oszałamiającej bieli, 
a kobiety na skwerze sprzedają żółte tulipany? 
Dopóki żyją nasze matki, żyją także nasze dziecięce marzenia. 
Wsiadamy na brzęczące jak ważki rowery: 

czerwone, niebieskie, pomarańczowe,
a czas rozpięty na srebrnych szprychach
niby mija kolejne ulice, ale sam siebie nie mija.
Więc jedziemy do parku popatrzeć na seledynowe drzewa,
karmimy kaczki, kupujemy karnet na pływalnię,
śnimy o morzu i o bezkresnych plażach,
wysokich górach, aby wejść na nie i tam,
w niewyobrażalnej ciszy, rozmawiać z Duchem Świata.
Możemy robić to wszystko, dopóki żyją nasze matki.
Nieważne, że ciężko im wejść po schodach,
łzawią im oczy i zawstydzone oddają nam
nieprzeczytane książki. To wszystko nas nie dotyczy.
Kupujemy im okulary, bawimy się barwą oprawek
i kształtem szkieł. Wozimy je do lekarza i czujemy strach
i urazę, że lekarstwa przestają pomagać.
Dlaczego je boli, dlaczego tak bardzo siebie bolą,
swoją starość, swoją niesprawność, swój lęk?
Usypiamy spokojne i budzimy się ufne,
dopóki żyją nasze matki.

2 kwietnia 2008
Anna Piwkowska

z tomu Farbiarka
Wydawnictwo „Znak” 2009


"Mamo, w mojej głowie gra melodia"