piątek, 30 maja 2014

korespondencja

Korespondencja pośmiertna
Otóż: w jakiś tam sposób nie byłem ci wierny;
istniał świat. A to rozprasza. Ja budziłem się
i żyłem, dotykałem, jadłem, rozmawiałem,
piłem wino i grałem w ludzkie gry, jeździłem
koleją i pozowałem do zdjęć, rozproszyłem się,
wybacz.

Otóż: w jakiś tam sposób nie byłam ci wierna,
byłam zajęta w innych miejscach, w innych
ludziach, prócz ciebie miałam pory roku,
zwierzęta, drzewa, wojny, dzieci, wielką przestrzeń
do ogarnięcia. Dopiero teraz zostanę przy tobie,
wybacz.

I teraz będzie wszystko? Nie będzie niczego.
Kapelusze i dachy, korony drzew, wieże,
drogi i tory kolejowe, rzeki - stąd widziane
rozpłyną ci się zaraz. Pozwoliłam sobie
zrobić dopisek na twojej kartce pocztowej,
wybacz.

Marcin Świetlicki
Łatwo pojawiam się, ale i znikam naprędce. 

niedziela, 18 maja 2014

Mleczna Droga

 * * *
ty miły jesteś ślepy
więc cię nie winię
ale ja miałam dwoje oczu widzących
na nic

widzącymi oczyma
nie dostrzegłam twojego serca
chwytnymi rękami
nie ujęłam

i wymknęło mi się
jak ziemia bogu
żeby zataczać się po orbitach
samotności

i stałeś się odległy
jak Mleczna Droga
widny już nocą tylko
bezsenną z chłodu


Halina Poświatowska 



poniedziałek, 5 maja 2014

Galaxie 500

Jak z baroku

W jasnym kręgu lampy ćmą jestem szarą
która odpoczywa po wypełnionych
wokół lampy lotach.
Dwa różne światła w szybie się mijają
jedno z żarówki u wezgłowia 
a drugie światło u wezgłowia świata 
blade, nie naszą zapalone ręką.
Może je widzisz także w oknie swoim
albo uśpiony o nim zapominasz.
My też mijamy się jak światła w oknie
i żadne z nas drugiego nie odbija
lecz w kwiatach, ptakach nasze jest odbicie
może w tym samym płatku albo skrzydle
nagle się nasze dwa zbiegną zdziwienia
może odwrócę głowę i wśród tłumu
nagle na twoje natknę się spojrzenie 
i tylko tyle 
a potem ćmą szarą
o szkło żarówki lub o szklaną szybę 
uderzać będę pracowitym lotem...
...a może spłonę
jak z baroku motyl

Maj, 1986
Anna Frajlich


poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Lesman

Lubię szeptać ci słowa

Lubię szeptać ci słowa, które nic nie znaczą —
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu,
Pewne, że się twym ustom do cna wytłumaczą —
I nie wstydzą się swego mętu i pośpiechu.
Bezładne się w tych słowach niecierpliwią wieści —
A ja czekam, ciekawy ich poza mną trwania,
Aż je sama powiążesz i ułożysz w zdania
I brzmieniem głosu dodasz znaczenia i treści...
Skoro je swoją wargą wyszepczesz ku wiośnie —
Stają mi się tak jasne, niby rozkwit wrzosu —
I rozumiem je nagle, gdy giną radośnie
W śpiewnych falach twojego, co mnie kocha, głosu


Bolesław Leśmian

nie zważając na tytuł

sobota, 19 kwietnia 2014

konglomerat

Lata sześćdziesiąte

Lata sześćdziesiąte Ich początek
Kocha Eliota Ma 17 lat
Poezja to uświadomiona prawda
Bo w początkach nigdy
nie znamy zakończeń.

Lata dziewięćdziesiąte Ich koniec
Eliot go nudzi
Poezja to uświadomiona prawda
W początkach zawsze
znamy zakończenia


Bohdan Zadura 
PS papierki po cukierkach ukradkiem chowam w kieszeniach spódnicy

wtorek, 8 kwietnia 2014

konstelacje

Zapiski naszych pragnień wirują gdzieś w ciepłym powietrzu.


Horrendum albo traktat o puchu dmuchawca

mogło mnie wcale nie być
nie tu nie teraz nie pod taką postacią
w jakiej przypadkiem zjawiłam się i
nikt by tego nawet nie spostrzegł
nie zauważył że mnie nie ma że brak
i mnie i mojego słowa czy
na pewno nikt inny nie napisałby nigdy tych
wierszy które ja od niechcenia kreślę od lat

Urszula Kozioł

środa, 2 kwietnia 2014

3×M

Samotne lotniska
(...)
Wierz mi, jeśli cię kocham, i ty też jeżeli
tęsknisz po drugiej stronie niedostępnej zony
nieprzeniknionych światów, szczelnie oddzielony
żółtą rzeką z powietrza, ognia i metalu,
jeżeli drżysz od lęku, jeśli płaczę z żalu,
podaj dłoń, choćby dotknij opuszkami palców
szklanej szyby sunącej w obrotowym walcu.

Miłość jest zła lub dobra, jak los albo passa.
Czekają samoloty na startowych pasach.
A.Piwkowska