W jasnym kręgu lampy ćmą jestem szarą
która odpoczywa po wypełnionych
wokół lampy lotach.
Dwa różne światła w szybie się mijają
jedno z żarówki u wezgłowia
a drugie światło u wezgłowia świata
blade, nie naszą zapalone ręką.
Może je widzisz także w oknie swoim
albo uśpiony o nim zapominasz.
My też mijamy się jak światła w oknie
i żadne z nas drugiego nie odbija
lecz w kwiatach, ptakach nasze jest odbicie
może w tym samym płatku albo skrzydle
nagle się nasze dwa zbiegną zdziwienia
może odwrócę głowę i wśród tłumu
nagle na twoje natknę się spojrzenie
i tylko tyle
a potem ćmą szarą
o szkło żarówki lub o szklaną szybę
uderzać będę pracowitym lotem...
...a może spłonę
jak z baroku motyl
Maj, 1986
Anna Frajlich

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz