sobota, 1 marca 2014

na balkonie

Korespondencja pośmiertna
Otóż: w jakiś tam sposób nie byłem ci wierny; 
istniał świat. A to rozprasza. Ja budziłem się 
i żyłem, dotykałem, jadłem, rozmawiałem, 
piłem wino i grałem w ludzkie gry, jeździłem 
koleją i pozowałem do zdjęć, rozproszyłem się, 
wybacz.

Otóż: w jakiś tam sposób nie byłam ci wierna, 
byłam zajęta w innych miejscach, w innych 
ludziach, prócz ciebie miałam pory roku, 
zwierzęta, drzewa, wojny, dzieci, wielką przestrzeń 
do ogarnięcia. Dopiero teraz zostanę przy tobie, 
wybacz.

I teraz będzie wszystko? Nie będzie niczego. 
Kapelusze i dachy, korony drzew, wieże, 
drogi i tory kolejowe, rzeki - stąd widziane 
rozpłyną ci się zaraz. Pozwoliłam sobie
zrobić dopisek na twojej kartce pocztowej, 
wybacz.

M.Świetlicki 

1 komentarz:

  1. ech, pamiętam moje licealne wieczory ze świetlickim, pełne porozumienie. teraz chyba po prostu istnieje świat i to rozprasza. coraz mniej poezji czytam, coraz więcej jej widzę w zagiętym rogu gazety, w zestawieniu słów: 'brak komentarzy, prześlij komentarz' i woreczku foliowym lecącym między samochodami.

    OdpowiedzUsuń