Korespondencja pośmiertna
Otóż: w jakiś tam sposób nie byłem ci wierny; istniał świat. A to rozprasza. Ja budziłem się
i żyłem, dotykałem, jadłem, rozmawiałem,
piłem wino i grałem w ludzkie gry, jeździłem
koleją i pozowałem do zdjęć, rozproszyłem się,
wybacz.
Otóż: w jakiś tam sposób nie byłam ci wierna,
byłam zajęta w innych miejscach, w innych
ludziach, prócz ciebie miałam pory roku,
zwierzęta, drzewa, wojny, dzieci, wielką przestrzeń
do ogarnięcia. Dopiero teraz zostanę przy tobie,
wybacz.
I teraz będzie wszystko? Nie będzie niczego.
Kapelusze i dachy, korony drzew, wieże,
drogi i tory kolejowe, rzeki - stąd widziane
rozpłyną ci się zaraz. Pozwoliłam sobie
zrobić dopisek na twojej kartce pocztowej,
wybacz.
M.Świetlicki







ech, pamiętam moje licealne wieczory ze świetlickim, pełne porozumienie. teraz chyba po prostu istnieje świat i to rozprasza. coraz mniej poezji czytam, coraz więcej jej widzę w zagiętym rogu gazety, w zestawieniu słów: 'brak komentarzy, prześlij komentarz' i woreczku foliowym lecącym między samochodami.
OdpowiedzUsuń